„Agrafka i sznurek…” w Portugalii cz. 3

Zachęcamy do lektury kolejne relacji Doroty i Bartka z „Agrafka i sznurek…”, z ich podrózy po Portugalii, tym razem z Porto.

 

PORTO. To jedno z tych miast, przy wjeździe do których, mówimy sobie, że nie mogliśmy lepiej trafić. I choć Porto było jedynym miejscem, w którym doświadczyliśmy portugalskiej mżawki, to i tak prezentowało się uroczo. Porto smakuje wybornie w każdej odsłonie! Warto wzmocnić sobie ten smak krótkim spacerem z lokalnym przewodnikiem. My skorzystaliśmy z wycieczki typu free tour, na której przewodnika wynagradza się napiwkiem. Z pomocą Nuno sprawniej przeciśniemy się przez zewnętrzną skorupę miasta do jego tkanki miękkiej. Dowiemy się, gdzie zjeść najlepszą francezinhę i jak zorganizować degustację porto. Po takim wstępie miasto można już dalej zwiedzać samodzielnie, bardziej świadomie, a przede wszystkim w rytmie slow. Miasto i jego aura wprost do tego zachęcają.

468 ad