Agrafka i sznurek…”Pitier, czyli Sankt-Petersburg w wersji zabawowej

Zachęcamy do lektury najnowsze relacji Doroty i Bartka z „Agrafka i sznurek…” z Sankt-Petersburga

Pitier, czyli Sankt-Petersburg w wersji zabawowej

Pitier to nic innego jak slangowa nazwa Sankt-Petersburga. Od roku można tam spędzić – uwaga – 72 godziny bez wizy! Warunki są dwa – po pierwsze, koniecznie trzeba dopłynąć promem, a po drugie musimy mieć zorganizowany czas przez lokalne biuro podróży. W praktyce organizacja czasu na miejscu może być tylko na papierze, aczkolwiek w Petersburgu rzeczywiście dobrze jest mieć kogoś, kto będzie nas umiał profesjonalnie oprowadzić po mieście, bo jest co zwiedzać. W istocie Petersburg to po prostu ogromne muzeum na świeżym powietrzu.

Petersburg – ale tylko w odsłonie letniej – to, moim skromnym zdaniem, jedno z najlepszych miast do życia w Europie Środkowo-Wschodniej. Wszyscy chcą tu jeździć na słynne białe noce, co jest zjawiskiem na pewno ciekawym, ale też dosyć powszechnym. Wynika z tego, że w tym czasie nie tylko razem z nami Petersburg zwiedzają tłumy turystów, ale też ceny hoteli skaczą gwałtownie w górę. Nikt nie chce ani przepłacać za hotel, ani stać w 4-godzinnej kolejce do Ermitażu. Dla mnie lato to optymalny wybór na Petersburg. Poza tym latem to miasto żyje nie mniej intensywnie niż choćby południowohiszpańskie miasteczka nadmorskie. Rzeczywiście ma się wrażenie, że wszyscy chcą jak najbardziej skorzystać z magicznej aury i wysokich temperatur. Idąc tym tropem lipiec i sierpień są idealne na wizytę w Petersburgu.

Ulice Dumskaya, Rubinsteina oraz Italianskaya to znane i lubiane miejsca na obiad czy wieczornego drinka, przy czym ta pierwsza lokalizacja jest przeznaczona raczej dla lokalnych studentów tudzież imprezowych i niskobudżetowych turystów. Jest też, nieco bardziej oddalona od Prospektu Newskiego ulica Zhukovskovo, która jest nieco bardziej kameralna i położona trochę na uboczu – spodoba się więc osobom, które nie gustują w bardzo głośnych klubach czy też w byciu wśród tłumu innych imprezowiczów. Jeśli natomiast chcecie spróbować i tego, i tego, to dwie przecznice od Zhukovskovo znajduje się małe zagłębie klubowe, gdzie można potańczyć w nieco bardziej kameralnym gronie.

Jednak prawdziwe zagłębie klubowe, do tego w klimatycznym postindustrialnym otoczeniu, znajduje się na tyłach Spasa na Krowi (cerkwi na krwi), nad Kanałem Gribojedova. W loftowych przestrzeniach mieści się tam kilka klubów, z których każdy charakteryzuje się nieco inną muzyką, innym wystrojem i odmienną klientelę. Jest jednak coś, co je łączy – mianowicie olbrzymi szyk i czołowi petersburscy hipsterzy, którzy tutaj właśnie spotykają się co weekend. Jest gdzie tańczyć, jest gdzie się bawić i jest gdzie się pokazać. Postindustrialny klimat dodaje wszystkiemu jeszcze więcej charakteru.

Klubowo już było, a gdzie w Petersburgu znajduje się strefa chilloutu? Najbardziej gorącym adresem w mieście jest loft nad Fontanką, czyli jednym z kanałów Petersburga. Jest zarówno industrialnie, jak i teatralnie i zabytkowo – kryształowe żyrandole, stiuki, płaskorzeźby, kandelabry i inne tego typu detale świadczące o splendorze i carskiej przeszłości tej królowej rosyjskich miast.

Bawcie się dobrze!

468 ad