„MiędzykontyMentalna Podróż Motocyklem”- pierwsze 7 232 km

Zachęcamy do lektury relacji Liwi i Jokiego z bloga LifeWeLove.com. z pierwszych 30 dni wyprawy za Atlantyk pod hasłem „MiędzykontyMentalna Podróż Motocyklem”.

Pierwsze 7 232 km

Dosyć „wyluzowanym” tempem zrobiliśmy motocyklem w ostatnim miesiącu 7 232 km.
Mieliśmy przyjemność przejechać przez 13 stanów USA oraz zobaczyć piękny fragment południowej Kanady.
Zakosztowaliśmy miejskiego, barwnego tętna życia Nowego Jorku i Chicago.
Zwiedziliśmy kilkanaście wybitnie zachwycających parków, w tym Niagara Falls, Badlands, Custer, Yellowstone, Grand Titon, Colorado National Monument.
Zdobyliśmy przełęcze ponad 3 000 m n. p. m., zaliczając śnieżny opad na przełęczy Bear Tooth w Wyoming.
Poznaliśmy bliżej fascynującą historię polskiej rodziny Ziółkowskich od pokoleń tworzących największy na świecie kamienny posąg na cześć indiańskiego wodza Crazy Horse.
Zatańczyliśmy taniec przyjaźni z potomkami plemienia Lakota.
Spaliśmy pod namiotem w rozmaitych zakątkach przyrodniczych, także między bizonami w Parku Narodowym Badlands lub w lasach nasłuchując wycia kojotów.
W Yellowstone po raz pierwszy podziwialiśmy fontanny wielobarwnych gejzerów, przeżyliśmy bardzo bliskie spotkania z dziką zwierzyną, a niedźwiedzia szczęśliwie widzieliśmy jedynie na wierzchołku choinki. Z samego parku Yellowstone wyjechaliśmy w dymie płonącego lasu.
Na Dzikim Zachodzie w Wyoming po raz pierwszy strzelaliśmy z broni na podwórku.
Spróbowaliśmy najrozmaitszych hamburgerów, w tym z mięsem z bizona czy łosia i mieliśmy szansę zasmakować kuchni z wszystkich stron świata.
Zobaczyliśmy (a raczej zasmakowaliśmy) jak lokalna społeczność małego miasteczka w Kolorado świętuje Oktoberfest.

Liczba wypadków drogowych, wymuszeń pierwszeństwa, spotkanych „wariatów drogowych”: 0
Motocykl podtopiliśmy za to nieco w bagnie próbując dostać się na Big Horn Kanion i straciliśmy prawe lusterko, gdy na górskiej przełęczy w Montanie silny wicher przewrócił Dakara na ziemię, podczas gdy my schowani za skałą próbowaliśmy się zagrzać ciepłą herbatą z termosu.

Po drodze uścisnęliśmy niezliczoną ilość dłoni serdecznych ludzi, którzy często po zaledwie kilku minutach rozmowy oferowali gościnę.
Byliśmy goszczeni wielokrotnie przez niesamowitych ludzi, odważnych i inspirujących, z radością dzielących się swoją wiedzą i przygodami, pomagających w każdej sprawie.
Nawiązaliśmy nowe, wartościowe przyjaźnie, które z pewnością będą kontynuowane.

Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni, że wybraliśmy Stany Zjednoczone do motocyklowych eksploracji. Jest to kraina tak rozległa i rozmaita geograficznie, o świetnych trasach, często w miejscach mało zaludnionych, gdzie ruch jest prawie zerowy, bogata w cuda przyrody jakich nie uraczysz gdzie indziej. Benzyna tania, język angielski pozwala swobodnie komunikować się z bardzo towarzyskimi Amerykanami, krajobraz i pogoda zmieniają się jak w kalejdoskopie, jadąc na zachód można przedłużyć sobie lato do woli. I jak się bardzo chce to i „slow food” można sobie zorganizować. 😉
Obecnie eksplorujemy Kolorado, nie bez powodu ulubiony stan motocyklistów, górskie, kręte przełęcze w jesiennych barwach zapierają dech w piersiach. Chcemy zobaczyć tu jak najwięcej zanim drogi zostaną zamknięte przez opady śniegu. Potem pojedziemy z powrotem do Utah i tam przystaniemy gdzieś na nieco dłużej, aby odpocząć od ciągłej jazdy i aby podzielić się fotografiami z dotąd przebytych, bajkowych miejsc.

life-zajawka

468 ad